pierwsze słowo

Luty 28, 2015 in Codzienność

 

 

DSC_0095

 

Pierwsze słowo Mamamamama
Jedna znajoma na fb dała mi do myślenia swoim nowym statusem…
Zastanowiło mnie, kiedy ja usłyszałam to słowo pierwszy raz. Wyartukułowanie dwóch sylab ma ma dla malucha, to chyba równie proste, jak ba ba, bądź ta ta…hmmm i teraz bądź tu mądry i namierz, co dziecko ma na myśli? Ćwiczy dzióbka, czy ma jakieś konkretne intencje 🙂
Jako mama przyjąć powinnam postawę, że oczywiście w tej wiązance mamamamamama dziecina miała na myśli wołanie mojej osoby, swej jedynej, najukochańszej i najwspanialszej mamuni na świecie 😉
Tata pewnie w tratata wyłapie tata, czemu nie? Niech ma tą satysfakcję. Rzadko widuje, więc jako okaz świąteczny niech się cieszy, póki może większą wolnością i odpowiedzialnością (całe szczęście, coraz więcej tatusiów wykazuje się poczuciem odpowiedzialności rodzicielskiej i zmiany w prawie pracowniczym pomogą im z czasem polepszyć statystyki).
Lata mijają i słowo mamo! zaczyna męczące być czasami… Cokolwiek latorośl chce jeść, iść, zapytać, zrobić (kupę też)  – słychać Maaamo! Chodź!…mamo! Ja chcę! Mamo! Ja nie chcę!
Z każdym rokiem kolejne Maaamo! wzbudza gęsią skórkę na plecach, napięcie mięśniowe i siłą czasami się człowiek powstrzymuje od „czego?!” Ale to reakcja niepedagogiczna, więc się niektórzy powstrzymują…a tak pomiędzy gęsią skórką i kumulowanym napięciem udaje mi się usłyszeć Mamo!…kocham Cię! 😉 a TO jakby zaczynać historię od nowa…wracamy do początku… pierwszego słowa mama 🙂

 

#dziecko #pierwszeslowo #pierwsze słowo