kiedy zacząć świąteczne porządki?

Marzec 13, 2015 in Obserwując

Kolejne święta zbliżają się wielkimi krokami. Zaczyna się szaleństwo. Szaleństwo najpierw w umysłach…o przepraszam. Ostatnie lata jesteśmy wyręczani przez sklepy. Szaleństwo Wielkanocne. Zaczęło się już w lutym. Zaczęło się od sklepów. Moje ozdoby świąteczne z drzewka (które stoi nadal w jadalni) ściągnęłam w lutym…a już mi wisi wianek z jajek. Tak, gwiadka betlejemska ustąpiła jajkowej…
Stoisko przecenionych ozdób z Bożego Narodzenia i obok kolorowe jajeczka…a pomiędzy? Pustka.

Easter Egg Vector Graphic

Kręci się życie od świąt, do świąt, od wakacji, do wakacji….wolne wyznacza etapy dzialania. Codzienność bywa okrutnie egzystencjalno-konsumpcyjna. Na wariackich papierach osiąga się kolejne cele. Realizuje zakup upragnionych produktów. Planuje kolejne działania. Brak czasu na chwilę zwykłego niemyślenia. Uwolnienia umysłu. Takie wolne dla naszej psychiki…co przekłada się na fizyczne zdrowie.
Łatwiej nam zorganizować odpoczynek dla mięśni. Nawet relaks przed szklanym ekranem trudno nazwać odpoczynkiem. „Prostujemy” kręgosłupy przyjmując wygibaśne pozycje. Natłok emocji, tragedii, czasami radosnych przeżyć potrafi okrutnie zmęczyć. Zagłębianie się w cudze problemy w imię pocieszenia, że inni miewają gorzej. Oglądanie tego wszystkiego odrywa od dnia codziennego. Jest zwykłą ucieczką…niestety, nieskuteczną, bo krótką…
Sprzątanie. Zwykłe, takie z kurzami, ścierkami. Mycie okien na wiosnę. Odkurzanie szaf. Przeglądanie ubrań. Gesty, które oznaczają zbliżające święta. Znowu pośpiech. Zdążyć to wszystko zrobić i…paść, bo już z koszyczkiem pójść sił brak. Spacer najwyżej do sklepu i z powrotem. Przez głowę
w przerażeniu przelatują myśli „żeby się tylko nie rozłożyć. Bo ja chcę chociaż w te święta zdrowym być„… Kiedy nogi wychodzą uszami na myśl
o spacerze robi się zwykle niedobrze i mnoży się argumenty, aby zostać.
A wiosna? Chyba jedyna pora roku, która z radością jest przez nas witana. Zwykle trudno przyjmujemy zmiany, ale wiosna….słońce i radość. Optymizm w nas budzi. Chęć do działania. Nawet sprzątania. To czas, kiedy się chce. Chce się żyć. Brać byka za rogi. Nie dać się. Podnieść wysoko głowę i obudzić
w sobie wiarę. Taką prawdziwą wiarę w nas samych. Czas na milczenie, na radość, na osobiste plany. Bez zakupowych 🙂 takie bez mycia okien, bez prania. Zwyczajnie. Spacer. Rozmowa z bliskimi. Celebrowanie bycia. Tu. Teraz. Bo chwili żadnej już nie powtórzę. Czasu nie cofnę. Emocji nie zmienię. Trudno w pośpiechu zrozumieć siebie i jeszcze trudniej innych…a warto czasami dla nich przystanąć. Posłuchać.
Czasami zwyczajnie warto odpuścić…okienka, szafki….a ten czas świąteczny, czy dla niektórych zwyczajnie wolny, spędzić spokojnie…z rodziną,
czy przyjaciółmi.
Można spróbować. Co komu szkodzi. Rozłożyć na raty, czy całkiem odpuścić. Można już dzisiaj. Cokolwiek, plany z jajkami, zakupami, ubraniem. Zostawić na święta czas bez pośpiechu. Strach, bo czegoś zabraknie? Trudno. Świat jutro znów wstanie. Medalu za realizację nikt nie dostanie. Wspólne
z bliskimi przygotowanie i odpoczywanie jest moim celem i tak (mam nadzieję) już mi zostanie 🙂
Bo nie ma nic gorszego od celebrowania tradycji szaleństwa i….odpoczywanie po powrocie po „świętach” do pracy.