jak dotrzymać danego sobie słowa?

Marzec 22, 2015 in Obserwując

Coach motiviert

 

Trudne, jak nic na świecie. Zrobić ten pierwszy ruch. Pierwszy krok. I tak we wszystkim. W każdej dziedzinie. Pewnie każdemu się zdarza, niestety. Kiedy moje ambitne wnętrze przypomina o…kolejnym postanowieniu, to moje wewnętrzne dziecko znajduje mnóstwo, ależ to mnóstwo wymówek, bo….  przecież nikt o tym nie wie…wiec kto mnie z tego rozliczy? Ech ten czarcik mały, który ściąga na ziemię….z drogi do realizacji danego sobie słowa.

Z jednej strony niby nam ulży. Z drugiej dziwne wyrzuty sumienia…znowu to samo. Czemu sobie to robię? Kręcąc sobie takie historie zapadam się w uczucie niezadowolenia z siebie…jeszcze trochę a zacznę tracić wiarę w siebie. Bo co ja mogę w życiu osiągnąć, jak nic mi się nie chce dokończyć. W sumie, to nawet zacząć jest trudno. Ten pierwszy krok zrobić. Granicę przekroczyć.
A potem się cieszę z tej chwili. Chwili początku. Przełamania siebie. Swojej słabości. Zwyciężyć nie w walce z sobą. Zwyciężyć nad swą słabością. Malutkim dzieckiem. Przejąć władzę i wziąć się do dzieła. Realizować swe cele. Jakie uczucie? Chyba spełniania. Jakby się wlazło na swoją drogę. A tamto dziecko i tamten czarcik niech sobie idą w swoją stronę 🙂

Czasami łatwiej, tak sobie myślę, realizować te bardziej publicznie głoszone cele. Nie mam tu w żadnym wypadku na myśli tych płodnych obietnic naszych polityków. Oni to bajki powinni pisać. Kraj by na tym, oraz my wszyscy razem, większą pewnie korzyść z tego mieli, niż z ich rządzenia…Tak sobie myślę, jakby to było mieszkać w Bajkolandii 😉

Organizacja może tu nieco ułatwić sprawę, więc nakreślam sobie plan dotrzymania obietnicy danej sobie:

  1. układam sobie własny projekt – co chcę osiągnąć, jak do tego dojdę, jakim sposobem i wszystko, co w tym istotne dla mnie;
  2. dzielę go na etapy;
  3. każdy osiągnięty etap wynagradzam sobie czymś miłym;
  4. określam czas na każdy etap;
  5. trzymam się planu.
  6. osiągam cel 🙂

Jeżeli znowu przyjdą mi do głowy jakieś argumenty, czy wątpliwości przeciw realizacji…spiszę je na kartce.

Na drugiej kartce – dlaczego chcę to zrobić. Co mi to da, że to osiągnę. Tutaj się mogę rozpisać do woli. Wyobraźnia moja w tej chwili nie zna granic i…okazuje się, że mogę z łatwością zrobić ten pierwszy krok, bo z dziecka zrobił się ze mnie siłacz (wewnętrzny) 🙂

Bo jak śpiewała słuchana czasami przeze mnie w dzieciństwie – Anna Jantar  – „najtrudniejszy pierwszy krok”