klik! super news?

Marzec 27, 2015 in Codzienność

 

 

Portale informacyjne i inne portale służące do infoobgadywania.

Ile razy pokuszę się na jakieś górnolotne „hasło”, czy raczej chwytliwy temat na którymś z portali, to z reguły zaliczam wkurzające rozczarowanie….tak, wkurzające do bólu. Uznaję te uczucia za przejaw świadomej chęci dotarcia do czegoś naprawdę ciekawego. Chciałoby się napisać wartościowego hmm ….złudzenia i nadzieje „ściętej głowy”. Różowa strona z kłębkiem czegoś… Wartościowe, to w porównaniu – moje odczucia, bywają wymioty moich kotów, niestety…żenada i tyle, tworzone „treści” są w nich, jak balonik. Jak się z nich powietrze spuści…to tylko w kubeł można je wyrzucić….a wydawałoby się, że tytuł zobowiązuje do równie ciekawej treści…

 

displeased worried business woman sitting in front of computer

Kiedy kolejny raz widzę wyciśniętych w pocie czoła fotografa 8 fotek stworzonych z jednej….ręce już nawet nie opadają, one się ciągną za mną ze
2 metry. Treści do takich fotek fantazje ułańską piszącego ukazują.

Nie prościej byłoby walnąć jedną. Tak zwyczajnie. Tworzenie na siłę 8 stron trąci dosłownie słabizną dziennikarską. Za 10tym takim niusem zwyczajnie ich nie przeglądam dalej. A ja zwyczajnie, jak ta baba ciekawska świata i świata innych pięknych kobiet chętna pooglądać. A tu kaplica. Pocięli gościa na części i z każdej próbują coś autorskiego „stworzyć”…

 

Więc tak zwyczajnie, tak po babsku chcę sobie czasem popodglądać, jak sobie znane panie radzą w życiu. A tu? O niebo! Widzisz Panie i nie grzmisz! Spoziera na mnie ze zdjęcia (cząstki zrobionej z jakiejś większej fotki) kawałek uda z ogromnym cellulitem!

Takie widoki drogi fotografie, to ja mam na co dzień. We własnej łazience. Więc proszę o odrobinę jakiejś estetyki. Wytykać innym takie mankamenty, to proszę wybaczyć, ale bywa niesmaczne. I nie daj Boże zaliczę taki widok podczas jedzenia, bo zwykle przeglądam takie „mądre” strony w chwilach relaksu, np. wcinając coś na szybko…i patrzę tak sobie na te moje żarcie, spoglądam na efekt złego odżywiania. No niby na fotce, to nie moje pomarańcze, ale….zamiast wciągać papu i gapić się ekran monitora, to by się człowiek mógłby nieco ruszyć…i tak mi dodatkowo fundują frustrację. Wyrzuty sumienia stukają mnie od środka w czoło. Już mi się w głowie tłuką myśli twórcze, jakby tu jakieś biegi wcisnąć w dzisiejsze plany. No, żeby tak to jadło strawić bardzo szybko, co beztrosko wcinam, dłoń dzierży coś, co mam odłożyć, czy zjeść? Tak sobie myślę i tak sobie myślę, że w sumie kiedy nikt nie widzi, więc chyłkiem zamiatam z talerza.

Ciekawa jestem czasami komentarzy i coraz częściej pod takimi zdjęciami czytam w zasadzie wszędzie to samo.

Coraz częściej słowa oburzenia (podpisuję się rękami i nogami pod nimi) na mierną jakość „pisania” dziennikarza.

Ci zakompleksieni, jak zwykle zmywają głowę (delikatnie pisząc) celebrycie z fotki. Jakby mi przyszło (nie daj Panie Boże) „zaliczyć” taką swoja fotkę, jako celebryta, to bym z pewnością przestała portale oglądać, żeby nie trafić na miłe komentarze pod moim adresem. Wcale mnie nie dziwi kolejna ogłaszana depresja, którą zaliczyła znana osobistość. Zastanawiam się tylko , jak wielkim masochistą musi być człowiek, który chce być znany z tego, że jest znany….

Tak też dobrnęłam do końca mej kanapki (a co sobie będę żałować) i pozostali mi do obgadania najbardziej wdzięczni komentatorzy.

Ci to się wetną gdziekolwiek mogą. Dla nich o dziwo, to chyba nie ma żadnej różnicy pod jakim pisują „artykułem”. Tacy wszystkich mający za Żydów, Katolików i złodziei. Już miałam z dużej litery napisać…bo w sumie do ostatniej grupy według komentarzy należą wszyscy, wszędzie i zawsze. Cokolwiek by się nie działo, na wszystko mają prostą odpowiedź.

Ciekawe, do której grupy Oni należą? 🙂